Jak znaleźliśmy wymarzony nocleg w Toskanii?

sinalunga

Uwielbiam stare kościoły i klasztory. Nie spodziewałam się jednak nigdy, że będę kiedyś w takim miejscu nocować – i to jeszcze w samym sercu Toskanii! Jak do tego doszło?

Na początku naszego myślenia o Toskanii, byliśmy pewni, że bazę wypadową zrobimy w Sienie. Później nasze plany wykręciły takiego fikołka, że zamiast we wrześniu, musieliśmy jechać w sierpniu – o czym dowiedzieliśmy się w okolicy 20 lipca. Przy takich dystansach czasowych zmieniliśmy zasadniczo podejście do noclegu – z „tak, tylko w Sienie” przeszliśmy na pozycję „kurna, gdziekolwiek, OBY BYŁ”.

A kiedy otworzyliśmy stronę Booking.com, wszystko stało się jasne i nie było miejsca na przebieranki. Interesowało nas miejsce:

– w centrum Włoch, między Toskanią a Umbrią,

– z klimatem,

– w cenie około 1000 zł za tydzień.

Ile miejsc namierzyliśmy, szukając wg tych kryteriów? JEDNO. Pensjonat Casa Madonna del Rifugio na obrzeżach miasta Sinalunga, mieszczący się w budynku po starym klasztorze z XV wieku. Leżący na wzgórzu, z widokiem na miasto. Sami rozumiecie, że takim ofertom się nie odmawia. Część źródeł mówiła o pensjonacie w budynku PO starym klasztorze, a część – o pensjonacie W budynku klasztoru. Nie wnikaliśmy jednak w te niuanse – i nie chcieliśmy, i nie mieliśmy czasu.

Co się okazało na miejscu? Do Sinalungi dotarliśmy po całym dniu jazdy przez Włochy. Kretyn GPS zgłupiał na tym wzgórzu za miastem – okrążyliśmy je parę razy, mało nie wjechaliśmy na czyjąś posesję, aż wreszcie namierzyliśmy właściwy wjazd na teren pensjonatu – małą bramę za kościołem. Najbardziej pamiętam jednak moment, już po całej tej hotelowej grze wstępnej, kiedy zobaczyłam widok z okna:

018. Casa Madonna del Rifugio, nasz nocleg, Sinalunga

Tego wieczoru siedziałam za biureczkiem, okno miałam po prawej stronie, nad Sinalungą wschodził księżyc i rozświetlały się gwiazdy na fiołkowym niebie – a ja piłam wino i patrzyłam się na to jak dzieciak. Po prostu.

Okolice klasztoru były niesamowite – panorama, gaje oliwne naokoło, ogród, cisza; ale i wnętrze również robiło wrażenie. Klasztor był rzeczywiście czynny – pensjonat mieścił się na tyłach, a od frontu było wejście do kościoła i do braci. Właściciele pensjonatu nie zmienili wiele – zostały długaśne korytarze, drewniane stropy, nazwy korytarzy wypisane pod sufitem. Nasz nazywał się Silencio. Klimat ewidentnie sprzyjał wyciszeniu, takie zawieszenie poza światem. Z drugiej strony miejsce żyło swoim życiem – krążyli ludzie, którzy jednak odruchowo jakby zwalniali, ściszali głos. Śniadania jedliśmy w wielkim refektarzu, wieczorem rozpracowywaliśmy w międzynarodowym towarzystwie dostęp do internetu – bo wi-fi było tylko w malutkim wi-fi room. No i punkt obowiązkowy każdego wieczoru – wyjście na ławkę pod gwiazdy.

Nie mogliśmy również odpuścić jeszcze jednego elementu – spaceru po okolicach Sinalungi. Ze wzgórza, na którym stał klasztor, były dwa zjazdy – jeden w stronę miasta, drugi poza miasto, w stronę pól. Następnego dnia po przyjeździe z samego rana zatem wyruszyliśmy przed siebie. Drogę mieliśmy pustą, gdzieniegdzie mijaliśmy domy, ukryte gdzieś za posiadłościami, czasem jakiś samochód. Potem zaczęło się ze wzgórza i tam już czekał na nas widok na doliny, wzgórza, brązowe pola, pofalowane winnice, odległe domy i dalekie, ginące w mgłach horyzontu wzniesienia. Coś nas podkusiło i nie wzięliśmy zegarka – i to był bardzo dobry pomysł.

Przygotowaliśmy dla Was całą galerię z tego spaceru. Jest pięknie, zobaczcie:

Tak sobie teraz mówimy, że na przyszłość będziemy się wcześniej organizować, planować, ach i och. Rzeczywiście, przez takie przygotowania na wariata wiele rzeczy nam wypadło – ale też pojawiły się takie, których i tak nie zaplanowalibyśmy. Tak było z Sinalungą – tydzień spędzony tam wynagrodził nam wszystko to, co w tej podróży nie wyszło. Jeśli kiedyś dojdziemy do wniosku, że potrzebujemy na jakiś czas zniknąć i odciąć się od świata w jakimś zaciszu – możliwe, że znajdziecie nas właśnie tam.

Dajcie znać, czy spodobała się Wam Sinalunga. A może też macie takie miejsce znalezione przypadkiem, które okazało się po prostu najlepsze? Czekamy na opowieści 🙂