Przejdź do treści
Informację o niej znalazłam przypadkiem, później okazało się to, co zwykle: że to TYLKO 150 kilometrów do nadłożenia. Rozumiecie już, co było dalej, prawda?
Skagen – miejsce znalezione przypadkiem na mapie, okazało się dla nas miejscem niezwykłym. Jak się tam znaleźliśmy, pisałam tutaj. Teraz pora na relację i zdjęcia z naszego prywatnego końca świata. Będzie refleksyjnie i ciut poetycko – ale inaczej się tutaj nie da.
Na co dzień jesteśmy zwykłymi pracownikami niewielkiej, komputerowej firmy. Chodzimy na ósmą rano do pracy, cieszymy się na piąteczek i na pierwszy dzień miesiąca. Mamy mieszkanie pełne marzeń, domowych przetworów i książek. Musimy mieć dwa komputery, bo jeden na dwoje groziłby stałym konfliktem. Chodzimy na piwo, na obiadki do teściowych, a w wolnych chwilach oglądamy stare filmy s-f, zastanawiając się, kiedy ich scenariusze zaczną się spełniać.
Tyle tylko, że…
Czytaj dalej O nas